Logo Zakładu Aktywności Zawdowej im. Jana Pawła II w Branicach

Kolęda ZAZ w Urzędzie Marszałkowskim

Kolęda ZAZ - plakat

Artykuły prasowe

Anioły walczą z chińszczyzną

Wojnę mocarstwu wydal Stanisław Wodyński, kierownik Zakładu Aktywności Zawodowej im. Jana Pawia II w Branicach, bo nie widzi powodu, dla którego święta należałoby spędzać w otoczeniu plastikowych Dzieciątek, aniołków i szopek rodem z Chińskiej Republiki Ludowej. Mamy bowiem swoje Dzieciątka, swoje anioły i swoje szopki, a ich cena może być, jak zapewnia Wodyński, konkurencyjna. - Dlaczego mamy zasiadać do wieczerzy w otoczeniu ozdób "Made in China"? Wydałem Chińczykom wojnę i wierzę, że możemy ją wygrać - mówi Wodyński.

Anioły walczą z chińszczyzną

Arsenał do tej wojny już jest przygotowany - to setki kufli, figurek, kominków zapachowych i szopek, które już czekają na swoich właścicieli. Są jak piąta kolumna - trafią na stoły półki i parapety, podbiją serca posiadaczy, a potem obalą każdy chiński gadżet, jaki pojawi się w polu rażenia. Jak jest wojna, to jest i wojsko - to 40 niepełnosprawnych zatrudnionych w Zakładzie Aktywności Zawodowej w Branicach. Nasz zakład jest ciepły, przywraca godność tym, którzy żyli do tej pory często w małych wioskach i w wielkim opuszczeniu. Dzięki pracy, jaką u nas wykonują, mogą wrócić do świata. Przy ostatnich wyborach pracowali nawet w komisjach wyborczych - opowiada Wodyński. - Ale moją prawdziwą ambicją jest wprowadzić ich na parnas - dodaje.
Ceramika, jaką wykonują na wojnę z Chinami, jest oparta na wzorach zaproponowanych przez Wodyńskiego, jednak każdy egzemplarz jest wyjątkowy
- Teraz jest pęd do uzyskiwania przeróżnych certyfikatów, a podstawą do tego, żeby je otrzymać, jest powtarzalność, standaryzacja... Cóż, u nas jest dokładnie na odwrót i to mnie cieszy chyba najbardziej - mówi Wodyński. Każdy egzemplarz to ręczna robota kogoś z zakładu.
Po wyrobie widać, gdzie twórca się przy pracy zawahał, a gdzie coś dodał od siebie. Na każdą wojnę, a zwłaszcza na taką, którą toczy się z mocarstwem, trzeba mieć jednak pieniądze. Chińskie gadżety produkowane masowo są tanie, takie więc muszą być też branickie wyroby.
- To nasza szansa. Mamy dużo zapału, proponujemy urokliwą ceramikę i mamy dotację z urzędu marszałkowskiego, nasze wyroby są więc w przystępnej cenie. Nie zatrudniamy dzieci ani więźniów, a Chińczycy tak - mówi Wodyński.
Pierwsze walki na froncie chińsko-opolskim dziś w urzędzie marszałkowskim. Odbędzie się tam kiermasz i godzinne kolędowanie (w godz. 10-11) z udziałem głubczyckiego chóru (jest wojna, jest i hymn wojenny). Dzisiaj i jutro będzie można kupować figurki z Branic w godz. 10-16. - Tylko proszę się pospieszyć, bo jak się wszyscy na nie rzucą, to nie wiem, czy ich wystarczy - śmieje się Wodyński.

Anita Dmitruczuk

Chińskim aniołom mówimy; nie.

Będą wyrabiać Koziołka Matołka

ceramika artystycznaZakład Aktywności Zawodowej w Branicach najprawdopodobniej będzie produkować ceramiczne Koziołki Matołki. Zamówienie jest efektem rozgłosu, wypowiedzenia Chinom wojny na ozdoby świąteczne. Zaczęło się od tego, że Stanisław Wodyński, szef zakładu, w którym pracują niepełnosprawni, zaczął organizować kiermasz świąteczny. Pracownicy z Branic wypalają bowiem ceramiczne aniołki, szopki i inne bożonarodzeniowe cacka. Wodyński uznał, że mogą konkurować z chińskimi wyrobami, i ogłosił światu, że wypowiada wojnę Chinom. Temat podłapały media i tak do zakładu zaczęły lawinowo spływać zamówienia z całej Polski.
- Tak naprawdę wypowiedziałem wojnę Chinom trochę żartem, ale się okazało, że to przyniosło niesamowity efekt. Dostałem naprawdę sporo listów - mówi Wodyński. Najciekawszą propozycję złożono branickiemu zakładowi tuż przed świętami.
- Zaproponowano nam, żeby robić ceramiczne Koziołki Matołki, które mają być sprzedawane, żeby rozpropagować tę postać - mówi Wodyński.
- Na razie nie mogę podać wielu szczegółów. Czekam na materiały, to znaczy książkę i maskotkę, które mamy dostać, a które mają nas zainspirować do stworzenia projektu - dodaje Wodyński.
Nie ukrywa, że sam aż pali się do tego pomysłu. - Koziołek Matołek to jedna z moich ulubionych postaci. Pierwszą książeczkę o jego przygodach czytałem bodajże w 1948 i koziołek walczył wtedy z hitlerowcami - wspomina Wodyński. Jest tylko jeden problem do rozwiązania.
- Z tego, co pamiętam, Koziołek Matołek ma bardzo cienkie nogi, więc trzeba go zrobić tak, żeby cała figurka utrzymywała się bez problemu - mówi. Wodyński, wypowiadając wojnę Chinom, sam nie spodziewał się, jakie przyniesie to skutki. Na kiermaszu w Opolu sprzedały się prawie wszystkie bożonarodzeniowe wyroby, jakie tam przywieziono.
- To bardzo miłe, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że pierwsza potyczka z Chinami okazała się naszym wielkim zwycięstwem - śmieje się Wodyński.

Pracownicy zakładu

Jan Paweł II nas wspiera

Przypadającą w tym roku 29 rocznicę wyboru na Stolicę Piotrową Papieża Polaka Zakład Aktywności Zawodowej im Jana Pawła II w Branicach obchodził wyjątkowo uroczyście. 16 października został w podniosłej atmosferze - zapalony znicz przed portretem Naszego Wielkiego Patrona który został nam ofiarowany przez Siostrę Magdalenę Kustosz Domu Rodzinnego Jana Pawła II w Wadowicach. Uczestniczyli w tym wszyscy pracownicy.

Pani Weronika zapala znicz przed portretem patrona zakładu Zaproszenie dla delegacji naszego zakładu do Pałacu Prezydenckiego w Warszawie
Portret Jana Pawła II ofiarowany nam przez s. Magdalenę - kustosz Muzeum Domu Rodzinnego Jana Pawła II w Wadowicach Pani Weronika zapala znicz przed portretem patrona zakładu Zaproszenie dla delegacji naszego zakładu do Pałacu Prezydenckiego w Warszawie
Rocznica pontyfikatu patrona
Pracownicy Zakładu Aktywności Zawodowej im. Jana Pawła II w Branicach

Natomiast w dniu następnym do Warszawy, na zaproszenie pani Minister Kancelarii Prezydenta Leny Dąbkowskiej-Cichockiej - udała się delegacja reprezentująca nasz zakład. W tą historyczną dla nas wyprawę pojechali ci, którzy mogli znieść trudy podróży, przebyć tam i z powrotem 800 kilometrów wciągu jednego dnia. Pani minister goszcząca wcześniej na Opolszczyźnie, którą miałem zaszczyt poznać przy okazji jubileuszu "Echa Gmin" - wykazała olbrzymie zainteresowanie naszą działalnością na rzecz osób niepełno-sprawnych, której patronuje postać Ojca Świętego. Stąd to zaproszenie. Nie sądziliśmy jednak, że nasza wizyta w Kancelarii Prezydenta będzie się odbywać w Pałacu Namiestnikowskim przy Krakowskim Przedmieściu, w którym od 1994 roku zamieszkują i pracują Pierwsi Obywatele R.P. z zastosowaniem pełnego protokołu dla gości prezydenckich. Z czerwonym dywanem przy wejściu i wartą prezentującą nam broń - włącznie. Ten splendor, jakim nas obdarzono był wyrazem uhonorowania osób niepełnosprawnych, organizacji działających na ich rzecz no i oczywiście dla naszego Wielkie Patrona Jana Pawła II. Podczas śniadania, którym podejmowała nas Pani Minister Lena Dąbkowska-Cichocka w błękitnym salonie, podobno najbardziej ulubionym przez Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - mówiliśmy o naszej pracy, o naszych problemach, a także o tym, jak patronat Jana Pawła II nas do niej mobilizuje. Jak nieomal codziennie - obdarza nas pozytywną energią - poszerzając krąg osób i instytucji, które nam pomagają, lub pomoc deklarują. To był główny temat naszych rozmów. Pani minister interesowała się również naszym zaangażowaniem się w powiecie głubczyckim w rozwijanie kontaktów z Ukraina z obecną ludnością, zamieszkującą tereny b. Kresów Wschodnich II R.P., z których wywodzi się nie mało przecież mieszkańców naszego województwa. Potem nas po salach i komnatach pałacu oprowadzono. Było całkiem jak w kinie.

Nasz samochód przed Pałacem Prezydenckim Delegacja ZAZ przed siedzibą Prezydenta RP Pani minister Dąbkowska-Cichocka podjęła nas śniadaniem
Nasz samochód przed Pałacem Prezydenckim Delegacja ZAZ przed siedzibą Prezydenta RP Pani minister Dąbkowska-Cichocka podjęła nas śniadaniem
W trakcie śniadania W tym salonie Prezydent RP podejmuje koronowane głowy W trakcie zwiedzania Pałacu Prezydenckiego
W trakcie śniadania W tym salonie Prezydent RP podejmuje koronowane głowy W trakcie zwiedzania Pałacu Prezydenckiego
Z tego miejsca Prezydent przemawia do narodu W ogrodzie zimowym Zwiedziliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego
Z tego miejsca Prezydent przemawia do narodu W ogrodzie zimowym Zwiedziliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego

Na zakończenie naszej wizyty w Warszawie zostaliśmy przez Panią Minister zaproszeni do zwiedzania Muzeum Powstania Warszawskiego, po którym oprowadzał na sam kierownik muzeum pan Maciej Roszkowski.

Stanisław Wodyński - kierownik ZAZ

Nadal podążamy śladami naszego Wielkiego Patrona Jana Pawła II

Tym razem - we wtorek,18 września 2007 r. pracownicy Zakładu Aktywności Zawodowej im. Jana Pawła II w Branicach wyruszyli wcześnie rano do Krakowa. Miasta tak silnie związanego z Karolem Wojtyłą, Papieżem Polakiem. Trzeba było hartu ducha fizycznej cierpliwości żeby pokonać przeszło 200 kilometrowy dystans, przerywany niekończącymi się korkami, spowodowanymi przebudową infrastruktury drogowej na Śląsku i w Małopolsce.

Po 5 godzinach podróży dotarliśmy pod Wawel. Stąd bowiem zaplanowaliśmy nasz pątniczy szlak do miejsc szczególnie związanych z Osobą Naszego Patrona. Pierwsze nasze skupienie nastąpiło przy ul. Kanoniczej 19, przy której Papież zamieszkał, jako młody ksiądz. Teraz mieści się tu centrum pamiątek. Pokrywającymi się często ze sobą szlakami "królewskim" i "papieskim", pośród olbrzymiego zgromadzenia w grodzie nad Wisłą turystów z całego świata - podążaliśmy historycznymi ulicami Krakowa na Rynek.

Naszą przewodniczką była pani Wilhelmina Lipińska. O godz. 13.00 byliśmy na dziedzińcu Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego, na którym Karol Wojtyła studiował, gdzie podczas pielgrzymki do Ojczyzny spotkał się z światem nauki. Teraz o tej właśnie godzinie przy dźwięku kurantów pojawiają się postacie dostojnej profesury Akademii Krakowskiej i założycieli Uniwersytetu króla i królowej Władysława i Jadwigi Jagiełłów.

Wycieczka do Krakowa Wycieczka do Krakowa
Wycieczka do Krakowa Wycieczka do Krakowa
Wycieczka do Krakowa Wycieczka do Krakowa
Wycieczka do Krakowa Wycieczka do Krakowa

Stanisław Wodyński

Strona 1 z 3